Kalendarz adwentowy dla wędrowców ;)

W tym roku na naszej ścianie zawisł wyjątkowy kalendarz adwentowy. Z daleka wygląda jak panorama jakiegoś nieznanego pasma górskiego: wzgórza wyrastają jedno za drugim, każde z czapeczką śniegu na wierzchołku. Patrząc na niego od razu chce mi się zakładać traperki i wyruszać na szlak!
Tradycja własnoręcznie robionych kalendarzy trwa u nas w domu od dobrych kilkunastu lat, właściwie od czasu kiedy tylko dzieci były w stanie posługiwać się nożyczkami ;) Uwielbiam ją! Początkowo wybieraliśmy proste projekty, odpowiednie dla małych rączek. Dzieciaki rosły, a wraz z nimi nasze 'artystyczne' ambicje i z roku na rok nasze kalendarze robiły się coraz bardziej wymyślne i skomplikowane. Stopniowo zmieniała się też zawartość małych okienek. Zaczynaliśmy od czekoladek i drobnych prezentów ale od kilku sezonów jesteśmy wierni kalendarzowi z zadaniami i aktywnościami dla całej rodziny. Grudzień staje się przez to wyjątkowym miesiącem. Spędzamy ze sobą więcej czasu, celebrujemy drobne przyjemności, a oczekiwanie na Święta nabiera szczególnego smaku :)
W tym roku chciałam bardzo, żeby nasz kalendarz miał coś wspólnego z naszym zamiłowaniem do podróżowania i wędrowania. Szukałam inspiracji na Pinterest i wtedy wpadło mi w oko to górskie cudo. Kilka godzin wspólnej pracy i efekt końcowy możecie podziwiać na zdjęciach!



Koszt kalendarza dla wędrowców jest symboliczny, wkład pracy niewielki (szczególnie w porównaniu z naszymi poprzednimi projektami; niektóre zabierały kilka dni!) ale sytasfakcja całkiem spora ;) Do przygotowania swojej własnej górskiej panoramy adwentowej potrzeba:
 -25 kwadratowych arkuszy kolorowego papieru, na przykład do origami; my wybraliśmy tonację chłodną: zielenie, błękity i ich kombiancje plus jeden arkusz czerwony na górę reprezentująca wyjątkowy dzień czyli Boże Narodzenie
- biały papier do przygotowania czap śniegu 

- sznurek do zawieszenia pasm górskich
 - nożyczki, taśmę klejąca, pisaki do ponumerowania wzgórz, dekoracje
Wykonanie kalendarza to proscizna: składamy kwadratowy arkusz na pół, formujemy z niego mniej lub bardziej ostry trójkąt przez zagięcie krótszych boków do wewnątrz, zaklejamy je taśmą klejąca. Czapki śniegu wycinamy z białego papieru zostawiając dodatkowe 'skrzydełka' po bokach. Oklejamy narożnik trójkąta-góry, zaginając 'skrzydełka' do tyłu i ponownie zaklejamy taśmą. Kolekcję dwudziestu pięciu skończonych wzgórz numerujemy (my zrobiliśmy to w narożnikach ale można to zrobić i na środku, na śniegu bądź gdziekolwiek się Wam zamarzy;)) i dekorujemy według uznania. Nasza góra na dzień Bożego Narodzenia dostała specjalne akcesorja w postaci złotej gwiazdy-kokardy i dużego numeru na środku. Teraz kolej na najlepszą cześć zabawy czyli ułożenie pasm górskich. Tutaj całkowicie stery przejęła Zuzia: posortowała trójkąty, rozdzieliła na siedem sznurków i uformowała ze wszystkiego jedną potężna górę zwieńczoną czerwonym trójkątem. Fajnie, prawda? ;) Trójkąty przyklejamy taśmą klejącą do sznurków, całość wieszamy wedle wyobraźni i...tadam! Możemy odliczać dni Adwentu wspinając się na kolejne wzgórza :)
Ale, ale...czegoś jeszcze brakuje, prawda? Pewnie zastanawiacie się gdzie kryją się prezenty na każdy dzień Adwentu? Otóż na tylnej powierzchni każdej góry przyklejone są małe karteczki z wiadomością. Karteczki, które co rano będą z wielka pieczołowitością odklejane przez Zuzie ;) Wiadomości na nich są bardzo różne i kryją w sobie zadania, nazwy aktywosci i wskazówki gdzie ukryte są drobne podarki. Ta ostatnia opcja sprawdza się świetnie w pracowite dni, kiedy biegamy do szkoły, pracy i na zajęcia popołudniowe i na nic nie ma czasu. W luźniejsze dni staram się zagonić cała rodzinę do wspólnych działań ;) Muszę przyznać, że wymyślenie zadań na ten rok zajęło mi sporo czasu. Cóż, coraz trudniej jest zainteresować dorastającego czternastolatka zabawami z kalendarza adwentowego ;) Na szczęście Rysiek chętnie chodzi na koncerty i sam muzykuje więc tego typu atrakcji będzie w kalendarzu anno domini 2017 całkiem sporo! Oprócz tego, jak co roku: pieczenie i dekorowanie pierników, wyprawa po choinkę, rodzinny świąteczny wieczór filmowy z gorąca czekoladą i...kilka niespodzianek.
Na jutro mamy na przykład Dzień Świątecznych Skarpetek :) 

Radosnego Adwentu Kochani!
P.S. Robicie własne kalendarze adwentowe?

10 komentarzy

  1. Ciekawy pomysł, a i łatwy do wykonania. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, pięknie to zrobiliście :) Moje czekoladki nigdy nie dotrwały do końca adwentu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. co tu dużo mówić - świetny pomysł :) wygląda bardzo oryginalnie i na pewno nie jeden chłopiec byłby takim kalendarzem zachwycony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czemu tylko chłopiec? 😉 😉 Naszej 10-letniej dziewczynie kalendarz 'górski' też bardzo przypadł do gustu 😉

      Usuń
  4. Ja nie robię kalendarzy adwentowych, idę na łatwiznę i kupuję gotowce z czekoladkami. Tak, wiem, mało pomysłowa jestem, ale zima to dla mnie martwy okres, również dla mojego mózgu, który chyba zapada w zimowy sen ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie trochę też ale taki kalendarz z różnymi zadaniami daje kopa i zmusza do wstania z kanapy ;) W tych nielicznych przypadkach, kiedy w naszym są tylko czekoladki zamiast innych atrakcji (bo nie miałam siły nic wymyślić albo po prostu nie ma na nic czasu) to Zuzia jest strasznie zawiedziona... Kupny kalendarz już by u nas nie przeszedł, rozpuściłam dzieci! :D

      Usuń
  5. piękny :) Jak tylko Tajfuniątko trochę podrośnie, będzie używanie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny i bardzo kreatywny :)
    O.

    OdpowiedzUsuń